
Mogłoby się wydawać, że niemożliwe jest przejście po półrocznym nierozmawianiu do rozmawiania o codzienności. Rozmawianie bez cienia goryczy, myślenia, że "gadaj sobie gadaj, ale co nabroiłaś to Twoje". A właśnie, że nie.
I nie wiem czy to jest kwestia umiejętności wybaczania i rozumienia, że każdy przecież popełnia błędy, czy po prostu znak, że pewne znajomości są nad ludzkimi ułomnościami?
Sama nie wiem.
Wiem natomiast, że strasznie cenię sobie umiejętność przełamywania się i sama bardzo staram się "przełamywać się". Choć to w niektórych przypadkach bardzo trudne i wiele czasu potrzeba, by zrozumieć, że bycie twardym i nieustępliwym nie jest dobrą drogą, bo życie jest jedno i jeżeli zmarnujemy choć jeden dzień - wszystko potoczy się inaczej.
Wiem też, że na tę chwilę są sprawy, co do których nie uda mi się samej przełamać. Może to kwestia czasu, może kwestia sprawy, osoby? Może czegoś innego? Dzisiaj jeszcze tego nie wiem.
Chciałabym tylko powiedzieć Tobie, że cieszę się, że się spotkałyśmy. I że mogłyśmy pogadać, tak jakbyśmy ostatni raz rozmawiały tydzień temu. I że mogę mieć nadzieję, że to zdarzenie nas czegoś nowego nauczyło. I że znowu jesteśmy koleżankami.
Dziękuję Tobie i sobie.